Sporty ekstremalne lawirują gdzieś na cienkiej granicy pomiędzy odwagą i głupotą. Kolejne wyczyny sportowców przynoszą refleksję nad tym ile jeszcze może znieść ludzkie ciało. Jamie Pierre był ostatnio bardzo bliski przekroczenia ostatecznej granicy.
Narciarz specjalizujący się we freeski postanowił wykonać najdłuższy skok na nartach z klifu. Ostatecznie wyczyn udał się połowicznie. Skok został wykonany, ale już lądowanie trzeba uznać za awaryjne. Narciarz przeleciał w powietrzu około 80 metrów, by następnie wbić się głową z duża siłą w śnieg. Finał jak widać był dramatyczny, ale ostatecznie skok miał miejsce, a narciarz jak się okazało wyszedł z tego bez szwanku. Nie obyło się jednak bez pomocy przyjaciół, którzy pomogli w wygrzebaniu się ze śniegu.